piątek, 15 marca 2013

Przepis na życie - serial TVN

Siedząc ciągle w domu co może innego robić kobieta jak nie sprzątać posprzątany już dom, prać i prasować ciuszki nienarodzonego dziecka, no i oglądać rożne programy i seriale... na szczęście na brazylijskie, ale nasze polskie produkcie.
Obejrzałam już wszystkie możliwe odcinki "Na dobre i na złe", "Rodzinka.pl" a także wszystkie sezony "Kuchennych rewolucji" i "Top Model", więc teraz jestem na bieżąco :)
Ostatnio szukałam jakiegoś nowego serialu, który byłby ciekawy i który by mnie wciągnął. Jakiś czas temu w DDTVN gośćmi były Edyta Olszówka (aktorka) i Agnieszka Pilaszewska (aktorka i scenarzystka), które opowiadały o nowym sezonie serialu "Przepis na życie". Już, kiedy leciał pierwszy sezon, koleżanka zachwycała się tym serialem i mówiła, że warto go oglądać bo nawet jej mąż się wciągnął, ale ja nigdy go nie oglądałam, aż do teraz. Po wywiadzie w DDTVN, poszukałam strony serialu i tak oto wciągnął mnie rewelacyjny serial, taki życiowy, ludzki.


Nie będę Wam streszczała o co chodzi w serialu, powiem jedynie że serial opowiada o perypetiach Anki, która traci pracę w wielkiej korporacji, którą mąż zostawił dla innej, i która na domiar złego jest w ciąży z mężem, który właśnie od niej odszedł!
Aktorzy do tego serialu dobrani są znakomicie, najbardziej lubię grę Piotra Adamczyka i Mai Ostaszewskiej (Andrzej (żabcia) i Beatka) - genialna para! On - pierdoła jakich mało, ona - właściwie nie wiem jak ją nazwać, ale gra świetnie:


Kolejną parą moich ulubieńców w serialu są Mania i Zośka (gruba) - koleżanki z klasy. Właściwie Mania nie jest jakoś nadzwyczajna (ot, typowa 16latka z młodzieńczymi problemami) i gra normalnie, za to Zośka - wulkan pozytywnej energii, uwielbiam ją:


Najbardziej nie lubię w tym serialu głównej bohaterki i obiektu jej uczuć, czyli Ani i Jerzego. Ona jest strasznie mamejowata, nie wie czego i kogo chce, a on jak na razie jest istnym gburem. Nie wiem, ale mam nadzieje że to się zmienia.


Serial jest i śmieszny i smutny a czasami nawet denerwujący, ale na prawdę fajny i warty oglądania. Teksty czasami powalają!
Ja zaczynam dopiero 2 sezon i oglądając kolejne odcinki nie mogę się doczekać kolejnego....



Wibo, Eyebrown Stylist - brązowy żel do stylizacji brwi

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam mojego ulubieńca, czyli kosmetyk z którym się nie rozstaję i używam codziennie - żel stylizujący do brwi od Wibo:


"Tusz do stylizacji brwi:
- wyeksponowany kolor oczu;
- dopasowanie brwi do kształtu twarzy;
- skorygowanie niedoskonałości poprzez optyczne zagęszczenie brwi.

Jest to brązowy tusz do stylizacji brwi, dzięki któremu w prosty i szybki sposób, będziemy mogli podkreślić brwi i nadać im idealny kształt. Zastosowanie kosmetyku pozwoli skorygować niedoskonałości brwi: optycznie je zagęści, doda koloru oraz zatuszuje nierówności. Dodatkową zaletą tuszu jest żelowa konsystencja, która pozwala na równomierną i dokładną aplikację kosmetyku." *

Ja posiadam ten żel/tusz jeszcze w starym opakowaniu, które widzicie na zdjęciu powyżej, teraz opakowanie tego żelu wygląda tak :


Post na temat tego żelu miał powstać już dawno, dawno temu, jeszcze w tamtym roku, ale jakoś zawsze miałam inne rzeczy do pokazania, aż w końcu się spięłam i recenzuję go dla Was :)

Mimo iż mam ciemne włosy, nie lubię mocno zarysowanych brwi. Moje naturalne brwi są ciemne i nie potrzebują henny a jedynie lekkiego zaakcentowania i wypełnienia.
Wcześniej do stylizacji brwi używałam korektora do brwi od Delii, wtedy wydawał się idealny i zużyłam nie jedno jego opakowanie. Czasami też używałam zwykłych brązowych cieni do podkreślenia moich brwi.
Potem, któregoś dnia będąc w Rossmannie, w szafie mocno wyeksponowany był żel do brwi, który wtedy był nowością. Kosztował coś ok. 9zł,  więc wzięłam.

Żel ma dużą, gęstą szczoteczkę i brązowy, perłowy kolor, którego się na początku bałam, ale okazało się że mimo iż jest to perła, to ładnie wygląda na brwiach:


Dzięki grubej szczoteczce możemy ładnie wyczesać sobie brwi i nadać im pożądany kształt.
Kolor żelu jest idealny - nie za ciemny i nie za jasny - możemy sobie nim zrobić zarówno lekko brązowe brwi jak i mocno zaakcentowane a nawet nadać im przerysowany kolor.
Wystarczy raz przejechać szczoteczką po brwiach by nadać im ładny kształt i naturalny efekt (zupełnie inaczej niż w przypadku malowania brwi cieniami czy kredką).

Właściwie nie będę się jakoś więcej i szczególnie rozpisywać na temat tego żelu. Używam go niezmiennie, codziennie od miesięcy i jest to moje 3cie opakowanie tego kosmetyku i na razie nie mam zamiaru zamieniać go na nic innego, bo lepszej rzeczy do stylizacji brwi nie znalazłam.
Ja z niego jest bardzo, bardzo, bardzo zadowolona i z czystym sumieniem mogę Wam go polecić!

Oto efekt jaki daje żel po jednym pociągnięciu szczoteczką po brwiach:


* info http://www.wibo.pl/oczy/tusz-do-brwi/eyebrow-stylist

POLECAM!
MOJA OCENA: 10/10



czwartek, 14 marca 2013

L'biotica Evolet - krem na rozstępy i blizny z masy perłowej i olejku z nasion dzikiej róży

Kochane moje,
pewnie nie jedna z nas je ma, nie jedna z nas ich nienawidzi i nie raz próbowałyśmy się ich pozbyć... ROZSTĘPY, które podobnie jak cellulitis, są zmorą wielu dziewczyn, do których ja również się zaliczam. 
Już w okresie dojrzewania pojawiły się u mnie na pośladkach pierwsze rozstępy, ale teraz z biegiem lat są one blade i prawie niewidoczne. 
Teraz, kiedy jestem w ciąży, ponownie spotkało mnie to nieszczęście i pojawiły się u mnie nowe rozstępy, które są mało estetycznymi, różowymi pręgami. 
I o ile na powiększającym się w czasie ciąży brzuchu i biuście się tego spodziewałam i od początku ciąży smarowałam te partie ciała różnymi specyfikami to tego, że rozstępy pojawią mi się na wewnętrznej stronie ud w życiu bym nie pomyślała i tego miejsca nigdy nie smarowałam produktami na rozstępy. Teraz wiem, że to był mega błąd! No tak, mądry Polak po szkodzie... 
I na lewym i na prawym udzie pojawiły się te okropne krechy, które wyglądają tak:

 
Najgorsze było to, że te rozstępy pojawiły się dosłownie w chwilę. Nawet nie zdążyłam zareagować a one już były :( No i co mi zostało? Płacz nad rozlanym mlekiem. Postanowiłam jednak się za nie brać od razu. 
Dużo czytałam w necie na temat rozstępów, na temat tego jak i czym się ich pozbyć. Jedyną rzeczą jaka mi pozostała to rozjaśnienie rozstępów, albo inwazyjnie albo preparatami kosmetycznymi. Nie mając za wielkiego wyboru postawiłam na kosmetykę.
A aptekach farmaceutki polecały mi przeróżne specyfiki na "usunięcie" rozstępów, przeważnie były to produkty od 100zł wzwyż. W końcu znów zasięgnęłam rad wujka Google i postanowiłam kupić krem z wyciągiem z masy perłowej (cena ok. 50zł/50ml), który ponoć rewelacyjnie rozjaśnia rozstępy. Poszłam do apteki i niestety akurat tego kremu w niej nie było, ale był jego większy i tańszy zamiennik od firmy L'biotica, który chwaliła sobie farmaceutka i mówiła że działa identycznie jak ten droższy o który prosiłam, a dodatkowo ma olejek z dzikiej róży - krem EVOLET ScarCream:


Stwierdziłam, że skoro ma takie same działanie, a jest i większy i tańszy, to czemu go nie kupić? Warto wypróbować, a nóż będzie dobry...? Krem kosztował 25zł za 120g. Plastikowy słoiczek kremu znajduje się w ładnym biało-fioletowym opakowaniu, na którym w skrócie opisane są wszystkie niezbędne informacje dla klienta:


W środku znajduje się dość spory, plastikowy słoiczek z fioletową zakrętką typu "twist off" a w słoiczku mamy zaś biało-perłowy krem, który nawet nieźle, aczkolwiek trochę mdląco pachnie:


Oczywiście nie może zabraknąć ulotki, która w tym przypadku jest rozmiaru A4, na której też znajdują się dość istotne i przydatne informacje:


Krem ma bardzo gęstą konsystencję, ładny perłowo-biały kolor i tak jak już pisałam, trochę mdlący, perfumowany zapach
Gdy nabierzemy zbyt dużą ilość kremu, to ciężko będzie nam go porządnie i całkowicie rozsmarować. Wtedy trzeba dość długo wklepywać produkt w skórę:


Gdy krem już się wchłonie, cały czas wyczuwalna jest lepka warstwa na skórze, która utrzymuje się do czasu jej zmycia. Po zmyciu, skóra jest bardzo delikatna i miękka w dotyku

Ja stosuję ten krem od 27 lutego, 2 razy dziennie - rano i wieczorem i zużyłam prawie pół słoiczka, czyli krem jest w miarę wydajny
Jak na razie, po ponad 2 tygodniach stosowania kremu, różnicy w kolorze rozstępów nie widzę. Ale na pewno nie zaprzestanę jego stosowania i nawet jak się skończy to kupię kolejne opakowanie, bo czytałam na temat tego kremu wiele pozytywnych opinii, nie tylko na temat likwidacji rozstępów, ale także blizn pourazowych i trądzikowych. 
Mam nadzieję, że ten krem rozjaśni te moje okropne rozstępy, aczkolwiek nie chcę w niego wierzyć aż tak mocno, bo boję się że zawiodę się na nim, także pożyjemy, zobaczymy jak to będzie. Na pewno za jakiś czas jak zobaczę różnicę to dam Wam znać.

Recenzje tego kremu na wizaz.pl - http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=34735

środa, 13 marca 2013

Wibo, Fashion Color - matowe i wyraziste cienie do oczu + wiosenny makijaż

Witajcie,
w tym tygodniu postanowiłam nadrobić zaległe posty, niestety, jak ostatnio to u mnie bywa, brak mi na to czasu. 
Mimo wszystko wygospodarowałam go trochę na pokazanie Wam małych cudeniek, które nabyłam ostatnio w Rossmannie - są to matowe cienie do powiek Wibo z serii Fashion Color. Ja zdecydowałam się na 2 kolorki - różowy i niebieski:

"Matowe i wyraziste cienie do oczu:
- cienie zdobione są ornamentem w postaci kwiatowego stempla;
- wzbogacona o wit. E formuła zapewnia powiekom zdrowy i atrakcyjny wygląd;
- drobno zmielone cząsteczki kolorowych pigmentów sprawiają, że kolor jest trwały, a cień się nie ściera.
Miękka i jedwabista konsystencja ułatwia ich rozprowadzanie i nakładanie, pozostawiając lekką powłokę nasyconego koloru, która podkreśla naturalne piękno oczu, wydobywa ich naturalny blask. Nie obciąża powiek, przez co makijaż przez długi czas wygląda świeżo i subtelnie, zapewniając jednocześnie uczucie komfortu. 
Kosmetyki nie zawierają substancji zapachowych i doskonale nadają się dla skóry wrażliwej. Dodatkowo nie osadzają się w załamaniach powiek, dzięki czemu makijaż oczu wygląda idealnie przez cały dzień." *

Na te cienie nigdy nie zwracałam większej uwagi, dopiero ostatnio kiedy dowiedziałam się o obniżce cen niektórych kosmetyków Wibo to uważniej się im przyjrzałam. Wszystkie kolory tej serii były ładne, ale stwierdziłam że skoro idzie wiosna to kupię cień różowy (nr 05) i niebieski (nr 03). 

Za cienie zapłaciłam 4,19/szt. Cienie znajdują się w miarę solidnym, ale dość zwyczajnym opakowaniu, do cienia dołączony jest tandetny aplikator, aczkolwiek da się nim wykonać makijaż. Cienie mają fajną strukturę - zdobione są kwiatkami, co umila nam patrzenie na nie. 


Cienie są bardzo mocno napigmentowane, do tego rewelacyjnie się rozprowadzają, nie zbierają się w załamaniach, nie osypują się ani przy aplikacji ani w ciągu dnia! 
Nigdy po produkcie za cenę 4,19/szt nie spodziewałabym się aż tak dobrej jakości!!! A tu proszę, szczena mi opadła...!

Teoretycznie są to cienie matowe, jednak kolor różowy (nr 05) to delikatna perła, za to niebieski (nr 03) to typowy mat, który jest bardziej twardy i tępy w nakładaniu. 


Mimo tego ja tymi cieniami jestem zachwycona i kiedy następnym razem będę w Rossmannie kupię kolejne kolory, oczywiście o ile będą one jeszcze dostępne, bo z racji tego że są one już wycofywane ze sprzedaży to półki z tymi cieniami świecą powoli pustkami :(

"STAŁA OBNIŻKA CEN! -25% w drogeriach Rossmann! 
Produkt dostępny w sprzedaży tylko do 30 kwietnia lub wyczerpania zapasów." *

A oto wiosenny makijaż, jaki wykonałam właśnie tymi cieniami:


 * info http://wibo.pl/oczy/cienie-do-powiek/fashion-colors

Gorąco POLECAM!!!
MOJA OCENA: 10/10 
 
 

poniedziałek, 11 marca 2013

Makijaż dzienny w perłowych kolorach różu, paletkami Sleek Oh So Special i Storm

Dziewczyny,
dzisiaj chciałabym pokazać Wam perłowy makijaż dzienny w odcieniach różu z czarną kreską:


Nie nagrałam tutorialu jak wykonać ten makijaż krok po kroku, ale mam nadzieję, że dzięki temu zdjęciu uda Wam się wyczarować coś podobnego:


Oto jak makijaż prezentuje się na oczach:


A oto co mam na ustach: