czwartek, 14 lutego 2013

Makijaż na walentynkową randkę paletką Sleek Storm

Kochane,
wiem, że ten post powinien ukazać się nieco wcześniej. Ale pewnie jeszcze nie jedna z Was szykuje się na walentynkową kolację lub randkę, więc postanowiłam Wam pokazać jaki możecie sobie zrobić makijaż.
Jest to makijaż dość mocny, perłowy, wręcz idealny na wieczorne spotkanie, właściwie nie tylko na Walentynki ale też na weekendowe imprezy.


Do wykonania tego makijażu użyłam 4 cieni z paletki Sleek Storm. Nie będę Wam pokazywać go krok po kroku, bo na zdjęciach widać, który kolor gdzie nałożyłam, więc moje drogie, do dzieła!
I wszystkiego dobrego z okazji Walentynek!!!


Eveline, Colour Celebrities Lipgloss, nr 590 - błyszczyk do ust

Jak już powszechnie wiadomo, w Biedronce możemy znaleźć nie tylko kosmetyki firmy Bell ale także Eveline. Ja będąc w poniedziałek w sklepie, uważniej przyjrzałam się co oferuje nam Eveline i długo zastanawiałam się co wybrać, bo najchętniej to kupiłabym wszystko :) 
W końcu wyszłam ze sklepu bogatsza o błyszczyk z tej firmy (cena 6,99), który urzekł mnie swoim bardzo intensywnym kolorem:


"Błyszczyk posiada innowacyjną formułę Mega Shine System, zapewniającą ustom zmysłowy, wibrujący blask i wizualne powiększenie. Kosmetyk ma delikatną nieklejącą się konsystencję i wyjątkowo przyjemny owocowo-waniliowy zapach. 
Efekty: wyjątkowo gładkie i zmysłowe usta - optyczne powiększenie i olśniewający blask - delikatny naskórek dogłębnie nawilżony i odżywiony.
Składniki aktywne: witamina C i E olejki mineralne, polimery."
*

Ja kupiłam numer 590 - jest to przepiękny, matowy, mocno różowy kolorek. Błyszczyk znajduje się w standardowym, plastikowym opakowaniu ze złotą zakrętką, która zakończona jest zwykłą, prostą pacynką:


Zapach błyszczyka jest na prawdę ładny - taki słodki. Kolor, tak jak już pisałam jest przepiękny - intensywny cukierkowy róż bez żadnych drobinek, bez żadnej perły. Błyszczyk jest bardzo dobrze napigmentowany i wystarczy jedno pociągnięcie po ustach, by nadać im różowego koloru. 


Intensywność koloru możemy sobie stopniować aż do momentu kiedy uzyskamy na ustach mega rzucający się z daleka w oczy róż. 
Błyszczyk nadaje naszym ustom subtelnego blasku, a co ważne to nie skleja ich, w trakcie noszenia nie zbiera się w kącikach a z ust schodzi równomiernie. Gdy nic nie jemy i nie pijemy, to trzyma się na ustach około 2 godzin. 
Gdy błyszczyk całkowicie zniknie nam z ust, to nie widać na nich różowego pigmentu, co zdarza się przy niektórych błyszczykach. 
Dodatkowo, nasze usta po zniknięciu błyszczyka są wyczuwalnie nawilżone i miękkie.
Jedynym minusem, jaki ja zauważyłam, to to że tym błyszczykiem, ze względu na jego intensywność, nie pomalujemy się bez lusterka, tzn. pomalujemy, ale niedokładnie i nierównomiernie, co nie wygląda dobrze. 

Uważam, że ten błyszczyk jest na prawdę bardzo dobry i warty kupienia bo jest w miarę trwały, dobrze prezentuje się na ustach i jest tani.

Oto jak kosmetyk prezentuje się na ustach:

 * http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=36277

POLECAM!
MOJA OCENA: 9/10




środa, 13 lutego 2013

Marion Natura Silk - jedwab w spray'u

Kochani,
zawsze myślałam, że nic ale to absolutnie nic nie może się równać z dobrze znanymi odżywkami w spray'u od Gliss Kur, których używam od lat. 
I rzeczywiście, kiedy tylko kupiłam jakąś inną odżywkę w spray'u, zastosowałam ją na wilgotne włosy to zawsze coś z moimi "piórkami" było nie tak - a to były mocno obciążone, a to szorstkie, a to matowe... więc jak zwykle wracałam do moich ulubieńców z Gliss Kura.

Ostatnio natknęłam się na odżywkę z firmy Marion - jedwab w spray'u. Niestety mój pierwszy kontakt z tą firmą nie był udany, bo spray dodający objętości okazał się istnym bublem. Jednak ten jedwab w spray'u kusił tym, że nie dość że ładnie pachniał to na dodatek obietnica producenta była godna uwagi i wypróbowania, a że produkt kosztował 7,99 to stwierdziłam, że dam tej firmie jeszcze jedną szansę i odżywkę kupiłam.

"Jedwab w sprayu to regenerująca odżywka bez spłukiwania do każdego rodzaju włosów. Szczególnie polecana jest do włosów suchych, matowych i zniszczonych zabiegami fryzjerskimi. Odżywka doskonale rozprowadza się na włosach dzięki zastosowaniu wygodnego rozpylacza. Wygładza powierzchnię włosów, ułatwia rozczesywanie i układanie oraz regeneruje włosy od wewnątrz. Regularne stosowanie chroni włosy przed wysoką temperaturą, gorącym powietrzem, zanieczyszczeniami środowiska i utratą wilgoci. "

Oto co obiecuje nam producent po zastosowaniu tej odżywki:


Opakowanie produktu to 130ml, plastikowa buteleczka z czarną zakrętką zakończoną rozpylaczem, przez który bez problemu wydobywa się produkt w postaci mgiełki - jednak czytałam że niektórzy mają taki problem, że zamiast mgiełki z rozpylacza wydobywa się strumień lub duże krople odżywki... jak takiego problemu nie mam. 


Odżywka ładnie pachnie jednak zapach nie utrzymuje się długo na włosach, a konsystencja odżywki jest jak woda - nie jest tłusta czy klejąca:


Ja takie odżywki w spray'u używam po każdym myciu i osuszeniu włosów ręcznikiem. Rozpylam na wilgotne włosy, chwilę czekam na wchłonięcie i suszę włosy suszarką. Nie inaczej używam tej odżywki, którą po rozpyleniu na włosach czuć, że się w nie szybko wchłania, moje włosy jakby ją piły. Odżywka ta ułatwia nam rozczesywanie włosów
Gdy wysuszę już włosy to są one sypkie, miękkie i delikatne w dotyku oraz ładnie się błyszczą. Nie są w ogóle obciążone i szorstkie. Wyglądają na zdrowsze.


Uważam, że jest to bardzo dobra odżywka w spray'u nawet dla osób o cienkich, szybko przetłuszczających się włosach. U mnie ona sprawdziła się w 100% i uważam, że jest godnym zamiennikiem moich ulubionych i nieśmiertelnych odżywek z Gliss Kura.
Oczywiście tak jak przy wszystkich tego typu produktach, tak i po tej odżywce nie możemy spodziewać się cudów, że z mega zniszczonych włosów zrobi nam czary-mary na włosach i raptem będziemy mieć włosy jak u dziecka. 
Mimo tego fajnie się jej używa a to co obiecuje nam producent, czyli odżywienie, nawilżenie, połysk i miękkość otrzymujemy już przy pierwszym jej użyciu.

POLECAM!
MOJA OCENA: 10/10



poniedziałek, 11 lutego 2013

Vipera i Miss Sporty - paznokciowy duet idealny

2 posty w jeden dzień... to mi się chyba jeszcze nie zdarzyło :) ale musiałam go napisać i pokazać Wam 2 lakiery, który według mnie tworzą na paznokciach duet idealny! 
Są to lakiery firm Vipera i Miss Sporty:


Oba lakiery mam już od bardzo dawna. Miss Sporty ma już ponad 2 lata i dopiero teraz zaczął mi gęstnieć! Lakier z Vipery ma ponad rok i nic, ale to kompletnie nic nie mam mu do zarzucenia - jaki był podczas kupowania taki jest do tej pory - po prostu tanie a dobre lakiery!!!

Ja ogólnie paznokcie maluję na intensywne, rzucające się w oczy kolory, czasem jednak lubię zmienić czerwień, bordo czy róż na coś lżejszego, naturalnego. Beży nie lubię, więc zostają mi kolorki mleczne.
W piątek pomalowałam sobie paznokcie samym lakierem od Vipery (2 warstwy) - jest to bardzo ładny, budyniowy kolor. 
W sobotę rano, postanowiłam jednak dodać na paznokcie coś błyszczącego, a z racji tego, że ja nie lubię jak wszystkie pazurki świecą się brokatem, to pomalowałam tylko po jednym paznokciu każdej dłoni. Wybrałam do tego perłowy lakier z różnymi drobinkami od firmy Miss Sporty:


Efekt jest na prawdę bardzo delikatny i taki świeży - manicure nadający się wręcz do wszystkiego i na każdą okazję - czy to szkoła, praca czy impreza! 
Niby zwykłe mleczne paznokcie, ale dzięki błyszczącemu akcentowi rzucają się w oczy - nie jedna osoba już go na moich dłoniach zauważyła :) 
I jak Wam się podoba taki manicure?




Salacia Arius - Japońska marka kosmetyków profesjonalnych


Witajcie,
w piątek, dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty i firmy Japan Cosmetics otrzymałam do przetestowania japońskie kosmetyki (a właściwie próbki) firmy Salacia Arius


Japan Cosmetics - firma istniejąca w Polsce od 2009 roku, oferująca oryginalne japońskie produkty do pielęgnacji domowej Salacia Arius, kolorowe produkty do makijażu Myth i Face, genialnej jakości, jak również do profesjonalnego użytku w gabinetach kosmetycznych. 
Z tego względu, iż są one naprawdę godne zaufania, naturalne, delikatne oraz bez zbędnych parabenów, polecane są dla każdego rodzaju cery, nawet wrażliwej, alergicznej i atopowej. 
Produkowane są w laboratorium w Japonii, na bazie polodowcowej wody oceanicznej, z głębokości 500-1000 metrów pod poziomem morza. 
Oprócz unikalnych składników (niedostępnych w europejskich produktach) kosmetyki Salacia Arius zawierają naturalne, bezpieczne dla skóry komponenty. Dzięki bogatej zawartości minerałów i mikroelementów poprawiają stan każdej skóry, ponieważ uzupełniają w niej ich niedobór. Dowodem stała się prestiżowa nagroda Złota Pieczęć Natury przyznana w 2009 roku dla najlepszego kosmetyku naturalnego.

Na szczególną uwagę zasługuje Peeling w konsystencji żelowej Salacia Arius Multi Active, który został ogłoszony hitem w 2011 i 2012 roku, dzięki wielkiej popularności, która zaczęła się na targach kosmetycznych.
Salacja Arius jest to marka o zupełnie innej ekspresji. Jest to jakość, którą można odczuć od razu po zastosowaniu.

Od firmy otrzymałam 2 katalogi w których znajduje się 11 rożnych próbek każdego kosmetyku po 2 lub 3 sztuki:



Salacia Arius to 3 różne serie kosmetyków, które idealnie nadają się do codziennej pielęgnacji, oraz seria kolorowa:

Seria MARINE, w skład której wchodzą:
- rozmarynowy olejek oczyszczający;
- oczyszczające mydło do mycia twarzy;
- intensywnie nawilżający tonik;
- nasycone minerałami żel, krem i olejek upiększający.




Seria MULTI ACTIVE, w skład której wchodzą:
- żel do demakijażu;
- pianka do mycia twarzy;
- intensywny tonik;
- krem utrzymujący napięcie i nawilżenie skóry;
- peeling w żelu.



Seria P.D., w skład której wchodzą:
- delikatna esencja do cery przetłuszczającej się i trądzikowej;
- esencja wygładzająca do cery z przebarwieniami;
- esencja przeciwko zmarszczkom i przebarwieniom;
- esencja odświeżająca do cery wrażliwej, alergicznej i naczynkowej.


Seria MYTH (kolorówka):


Już w piątek wieczorem, nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam stosować kosmetyki Salacia Arius. Na pierwszy ogień poszedł intensywnie nawilżający tonik, żel upiększający oraz olejek do demakijażu. Kiedy tylko skończą mi się próbki tych kosmetyków, od razu znajdziecie na blogu ich recenzję.
Na razie, z racji zbyt krótkiego stosowania kosmetyków, nie chcę jeszcze opisywać ich plusów czy minusów. Ale jeszcze w tym tygodniu pojawi się pierwsza recenzja.

Żałuję, że firma nie wprowadziła jeszcze do testowania pełnowartościowych lub trochę mniejszych pojemności produktów, które starczyły by na dłużej, bo jednak próbki szybko się kończą i mogę jedynie opisać moje pierwsze i krótkotrwałe odczucia co do działania danego kosmetyku. Ale mam nadzieję, że w przyszłości firma postawi na testerki :) i wdroży testowanie produktów na dłuższą metę...

RECENZJE kosmetyków Salacia Arius:
- Salacia Arius - olejek do demakijażu i peeling w żelu - http://arkanaurody.blogspot.com/2013/02/salacia-arius-olejek-do-demakijazu-i.html